Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
[004] hermionawzespole

Oceny dla wszystkich o wszystkim

.:: Licznik ::.
15196

.:: Księga 6::.
Dodaj do Księgi
Księga Gości

.:: Profil ::.




Dodaj do Ulubionych

.:: Archiwum ::.

2012
Sierpień
Lipiec


.:: Ulubieni ::.




.:: Linki ::.


Regulamin
Oceniający
Kolejka
Kryteria
Pytania, żale, prośby
Rekrutacja - OTWARTA
Zgłoś się!

.:: Opis ::.


Z chęcią ocenimy wszystkie blogi zaczynając od A do Z. Więcej dowiecie się wyżej. :)


Strona Główna

[004] hermionawzespole

 

Pierw mała, krótka informacja. Czasami razem z moim chłopakiem popełniamy błędy. Zdarza się, że nie piszemy liter z "kreseczkami". Otóż nie jest to oznaka lenistwa, tylko po prostu nie posiadamy polskiej klawiatury, a żeby napisać taką ocenę, musimy się natrudzić. Dodatkowo chciałabym powiedzieć, że nasza nowa oceniająca - Kimiko - ma pustą kolejkę, więc proponuje zgłaszać się do niej. To wszystko, a teraz skrytykujmy lub pochwalmy pannę Agusie.



Adres bloga


Na początku muszę stwierdzić, że ciężko było mi się rozczytać. Według mnie między słowami powinny zostać wstawione myślniki. Wtedy wiadomo, byłoby o wiele łatwiej w czytaniu adresu. Hermiona - imię, które zna chyba każdy na świecie. Od razu można domyśleć się, że opowiadanie będzie o Hermionie Granger. Dalej dwa słowa : w zespole. Nazwa mówi, że bohaterka opowiadania będzie członkinią zespołu, ale czy to prawda, dowiem się za moment. Adres nie jest za długi, ale za to ciężko się go rozczytuje. Nie mogę dać zbyt dużej ilości punktów.
Liczba otrzymanych punktów: 2/5

 

Pierwsze wrażenie


Wydaje mi się, że ten nagłówek robiłaś sama, czyż nie? Nie mam pojęcia, czy przedstawiłaś na nim osoby występujące w opowiadaniu, czy po prostu tak o. Jednak powiem, że ów nagłówek w ogóle mi się nie podoba. Jest nie estetyczny, zrobiony byle jak. Moje pierwsze wrażenie? Klapa.
Liczba otrzymanych punktów: 0/10

 

Szablon


Myślałam, że będzie gorzej, ale ulżyło mi, naprawdę. Nie jest źle, ale również nie jest dobrze. Zacznijmy od początku. Proponuje zamówić jakiś ładny szablon lub jeżeli potrafisz, to zrób sama. Powinnaś stworzyć menu, do którego przeniesiesz belkę "blogowe sprawy" oraz linki. Również mogłabyś zamówić sobie jakiś mały buton. Mam takie pytanie... To, że napisałaś "rzycie", to to jest żart, czy jak? No dobrze... Nie ma według mnie słowa "skomentywujcie"... W statystyce brak dużych liter. Proponuje, aby na stronie głównej znajdowała się tylko jedna notka, bo popatrz, jak to wygląda, jak wszystkie notki są zwalone na siebie. Szeroką listę dałabym na sam dół. Według mnie na blogu jest za ciemno, ale to już kwestia gustu. Opowiadania są pisane estetyczną czcionką. Skorzystaj z tych rad, a na pewno blog będzie od razu przyjaźniej wyglądał.
Liczba otrzymanych punktów: 8/20

 

Treść


Widzę, że masz krótkie notki, więc ocenie trzy rozdziały, aby ocena była dobrze przemyślana.

Ankh-Morpork

Po kąpieli w oceanie, Hermiona wyłoniła się z wody, wyglądała wtedy mniej więcej tak:
-Ładnie się opaliłaś - powiedział leżący na stojącym nad brzegiem leżaku James Bond.
-Dzięki - Hermi puściła władcy czasu oczko i położyła się na leżaku obok.
-Chyba niestety musimy już kończyć nasze wakacje, Ankh-Morpork,relikwie śmierci, Voldemort, pamiętasz?
Hermiona chwilowo zagapiła się na przechodzących niedaleko filoletowowłosą dziewczynę z tylko jednym, wielkim okiem, rudego chłopaka w czerwonej kurtce z paczką w ręku i... robota. Przyszłość jest dziwna.
-Tak, tak, wiem. I musimy jeszcze uratować mojego Pierożka!
Bond zdążył się zorientować, że z jakiejś przyczyny Mionka nazywa Malfoya swoim Pierożkiem.
-Jeśli go znajdziemy - powiedział tylko.
 (Brak przecinków, po "wody" zaczynamy nowe zdanie. przed "relikwie" powinna być spacja. "Przechodzącą", a nie "przechodzących". Po "okiem" zamiast przecinku powinnaś napisać słowo "oraz")

Hermiona i Rassilon wypisali się z kurortu i wrócili do palmotardis.
-Więc gdzie jest to twoje Ampopo?
James westchnął tylko słysząc jej wymowę.
-Ankh-Morpork znajduje się na osiowym krańcu Morza Okrągłego, na Dysku spoczywającym na grzbietach czterech słoni, stojących na skorupie A'Tuina.
-Że gdzie?
Znowu westchnął.
-Pokaże ci.
Pomajstrował trochę przy Tym Czymś w Środku TARDIS i otworzył drzwi. Miona zobaczyła coś, co wyglądało mniej więcej tak:
-Chcesz mi powiedzieć, że przez kosmos tak po prostu płynie sobie żółw niosąc na skorupie jakąś płaską planetę? - spytała dziewczyna.
-Nie zapominaj o słoniach.
-A nie powinien mieć na sobie skafandra? Kosmonauci noszą skafandry.- W końcu Hermi była mądra.
-Przypominam, że lecimy palmą przez kosmos.
-Dobra, nie mam więcej pytań. - Nie chciała się kłócić z Jamesem, założyła, że jest mądrzejszy od niej.
(Proponuje nowe zdanie, powtórzenie)

Chwilę później byli już u celu, gdy tylko Hermona wysiadła, poczuła odrażający smród, James miał rację, tego zapachu nie da się pomylić z niczym. Kiedy się odwróciła, zauważyła, że TARDIS wygląda teraz, jak mała dobudówka kamienicy.
(Brak przecinku, w miejscach zaznaczonych proponuje zdania z dużej litery)

-Aleja Scoona, tu mieszka Sam Vimes - komendant Straży Miejskiej Ankh-Morpork, współpracują z nami, to znaczy z Tajnymi Służbami Jej Królewskiej Mości. Chodźmy. -
Idąc, Miona podziwiała architekturę miasta, wszystko było... dziwaczne.
(Nowe zdania z dużej litery. Jak kończysz wypowiedź, to zakańczaj ją myślnikiem. Niepotrzebny przecinek)

Nie minęło kilka minut, a Hermi i Bond już byli na miejscu.
James zapukał do drzwi, a po chwili otworzył je jakiś lokaj albo coś w tym stylu, chyba poznał Rassiolna, bo nic od razu zaprosił go do środka ignorując Hermionę, która poszła za agentem.
 (Jeżeli pierwsze zdanie ma wyglądać tak, jak wygląda, to proponuje wstawić "a". Niepotrzebnie zdanie w całości. Źle złożone zdanie)

Lokaj zaprowadził gości do pokoju, w którym najwidoczniej Vimes siedział na dywanie z jakimś małym chłopcem i budował razem z nim wieżę z klocków.
-Przychodzę z... - Zaczął Bond.
-Daj spokój James. - Powiedział Vimes i wstał. - Co tym razem?
-Chodzi o relikwie śmierci.
Chłopiec na dywanie zainteresowany przybyszami, przerwał konstruowanie wieży.
(Niepotrzebne słowo "najwidoczniej", powtórzenie, brak przecinków)

-Poszukujemy Mrocznych Perfum Ponurej Żniwiarki - kontynuował -potrzebujemy ich, żeby powstrzymać Lorda Voldemorta, podejrzewamy,że grozi on całemu wszechświatowi.
-Czym grozi?
Jamesowi zrzedła mina.
-Yyy... Staramy się to ustalić.
-Ganiacie po całym kosmosie za jakimiś relikwiami, żeby powstrzymać Voldemorta przed zrobieniem... czegoś? - zapytał Vimes.
Chłopaczek na dywanie utracił zainteresowanie rozmową taty i Bonda wpatrzony w Hermionę jak w obrazek.
Rassilon poczerwieniał
(Proponuje stworzyć z tego dwa zdania. Zdanie na czerwono napisałabym inaczej, na przykład tak: "Chłopiec wpatrzony w Hermione jak obrazek, utracił zainteresowanie rozmowy taty i Bonda". Brzmi lepiej, czyż nie?)

-Voldemort jest bardzo groźny.
-Dlaczego właściwie Voldemort jest groźny i jaki na z tym wszystkim związek Ankh-Morpork?
-Ten, kto zabrała trzecią relikwię, musiała przebywać wcześniej w tym mieście, możliwe że tu wrócił. - odpowiedział. 
Namyślił się przez moment.
(Zamiast "na" powinno być "ma". Nie zostało tutaj określone, czy mowa jest o kobiecie, czy mężczyźnie, dlatego uznaje, że są to błędy. Po "w" brak spacji. Po "mieście" proponuje zdanie z dużej litery)

-Nasza agencja ma powody, żeby walczyć z Voldemortem, nie wszystko mogę zdradzić - dodał po chwili zadowolony z siebie.
-Rozumiem, walczycie z Voldemortem, który grozi całemu wszechświatowi, a do pokonania go potrzebujecie perfum. Jak mogę wam pomóc?
-Musimy mieć kogoś w Ankh-Morpork...
-Znaczy w straży, tak?
 (Po "Voldemortem" z dużej litery, tak samo po ''rozumiem")

-Ty to zaproponowałeś. I nie chodzi o mnie, to jest Hermiona, jest mądra. - Powiedział wskazując na Mionkę. Hermi była zdziwiona,ale nie okazywała tego, chciała zrobić wrażenie na Rassiolnie.
-na szóstą w komendzie - słowa były skierowane oczywiście do dziewczyny.
-To my już pójdziemy - powiedział Bond.
-Ładna pani nie idzie! - Krzyknął chłopczyk i złapał Hermionę za nogę. 
Właściwie, to Mionie było miło z tego powodu, tylko ile ten chłopaczek mógł mieć lat? Trzy? Cztery? Trochę za młody dla niej.
-Sam, zostaw gości! 
(Po przecinku brak spacji. "Chciała" z dużej litery, tak samo jak "na" oraz "słowa". "Hermione" i "za" powinna rozdzielać spacja. Brak przecinka)

Zauważ, gdzie popełniasz błędy. Najczęściej próbujesz tworzyć długie zdania, ale nie wychodzi Ci to lub po prostu w świecie nie pasują one do siebie. Staraj się zwracać uwagę na to, czy zdania, które tworzysz, mają sens.


W straży


Na szóstą rano Hermiona miała być w komendzie. James zawiózł ją przed budynek TARDIS.
- Jest wpół do, poradzisz sobie sama?
Hermi nie miała pojęcia, gdzie ma iść, ani co robić, więc odpowiedź mogła być tylko jedna.
- Jasne, że tak, jestem dorosła.
- Dobra, to ja cię zostawiam.
Zanim Hermi zdążyła coś powiedzieć, Rassilon zniknął gdzieś w tłumie. Mionce nie pozostało nic, jak tylko wejść do środka budynku, który wyglądał mniej więcej tak:
Dziewczyna weszła do środka, wewnątrz był duży ruch, mnóstwo ludzi krzątało się po korytarzu, musiała uważać, żeby na nikogo nie wpaść. Tylko gdzie miała teraz iść? Nie znała tu nikogo, nie wiedziała gdzie jest, ani nawet po co, głupia powiedziała Bondowi, że da sobie radę. Postanowiła zagadać do najlepiej wyglądającego faceta. Padło na wysokiego rudego strażnika.
- Przepraszam, ja jestem nowa w straży... 
- Rekrutka? - Podał Hermi rękę - Marchewa.
- Hermiona - uścisnęła mu dłoń.
- Powinnaś zgłosić się do zbrojowni po mundur, a potem na dziedziniec, Detrytus cię przetrenuje, czekaj, Detrutus na wolne. Sylwia go zastępuje. - Po minie Hermi Marchewa domyślił się, że brązowowłosa nie wie o czym on mówi. - Zaprowadzę cię. -
Mionka poszła za Marchewą, zbrojownia była niedaleko.

(Powtórzenia, w miejscach zaznaczonych proponuje nowe zdania z dużych liter. Jak kończysz wypowiedź, wstawiaj myślnik. Zamiast "na" powinno być "ma")

- To ja cię zostawię, mam patrol z Anguą.
Marchewa zostawił Hermi samą, zanim ona zdążyła cokolwiek powiedzieć, zupełnie jak Bond!
Po chwili do Mionki odezwał się jakiś facet, nawet nie podnosząc wzroku znad gazety.
- Tam są damskie, zobacz, który ci pasuje - wskazał ręką w lewo.
Hermi zrozumiała, że powinna przymierzyć kilka pancerzy (w okropnym stylu) i wybrać ten najlepszy. Nie znała się na pancerzach, więc po prostu została w pierwszym, który włożyła. Kompletnie nie był w jej guście, więc dodała coś od siebie. Wyglądała teraz mniej więcej tak:

(Niepotrzebnie wstawiłaś "ona", brak przecinka)

Wyszła ze zbrojowni, teraz powinna się udać na dziedziniec, tylko gdzie to jest? 
- Przepraszam, gdzie jest dziedziniec? - spytała pierwszej lepszej napotkanej osoby, ta była bardzo niska, i nosiła długą, brązową brodę.
- Prosto i w lewo. - odpowiedział i poszedł dalej.
No dobrze, idziemy na dziedziniec.
Hermi otworzyła drzwi, zobaczyła spore podwórko. Podeszła do grupy trójki ludzi ubranych w takie same mundury jak jej, oczywiście bez stylowych dodatków.
(Powtórzenie, tam, gdzie zaznaczyłam, proponuje nowe zdanie z dużej litery, przed "i" nie wstawiamy przecinkow)

- Sylwia? - zapytała.
- To ja - odpowiedziała najniższa z nich, ta, z burzą niesfornych loków wijących się we wszystkie strony, okalających szlachetną twarz z pięknym, zgrabnym nosem i orzechowymi oczyma.
- Ja jestem rekrutką... - to tego słowa użył Marchewa? Miała nadzieję, że go nie przekręciła.
- Chcesz się nauczyć strzelać, tak? - spytała podnosząc leżącą na ławce kuszę.
 
- Ja ją nauczę, ja! - krzyczał jedyny chłopak w grupie, miał krótkie, ciemne włosy i taki sam kolor oczu, jak Sylwia.
- daj spokój Jędrek, wczoraj pierwszy raz trzymałeś kuszę w rękach. - powiedziała naprawdę wysoka dziewczyna.
Jeżeli Sylwia miała burzę włosów, to ta strażniczka miała huragan. I takie same oczy, jak pozostali, identyczne! Tylko ona nosiła okulary.
- Umiem! - Wyrwał Sylwii kuszę z ręki, i chyba zaczął mierzyć w tarczę stojącą na drugim końcu placu. - Robisz tak...
Nagle jakiś kawałek kuszy strzelił Jędrka w zęby.
- Aua! Aa! - odrzucił kuszę i chwycił się za szczękę.
- To by było na tyle - Sylwia podniosła kuszę z ziemi.
- Nic mu nie będzie? - Hermi troszczyła się o wszystkie żywe stworzenia.
- Wczoraj dostał trzy razy, nic mu nie będzie. Szczerze mówiąc nawet go podziwiam, mi się nigdy tak nie udało. Zobacz, kuszę naciąga się tak. - Oparła broń o ziemię i wykonała Jakąś Czynność. - Teraz musisz wycelować, tylko nie trzymaj jej zbyt wysoko, bo stracisz palce. - Oparła kuszę o ramię. - I zwalniasz spust. - Bełt wystrzelił i trafił w sam środek tarczy. - To nic trudnego.
Hermiona zrobiła wszystko tak samo jak Sylwia, i trafiła... nie trafiła, jej bełt wbił się w ziemię.
(Miejsca zaznaczone powinny być z dużej litery, brak przecinka, powtórzenia)

- Jak na pierwszy raz i tak dobrze - powiedziała najwyższa dziewczyna. - Jestem Agnieszka - podała Mionce dłoń.
- Hermiona - przedstawiła się i uścisnęła strażniczce rękę.
- Może strzel jeszcze raz - zaproponowała Sylwia podając jej nowy bełt. Hermi zaczęła naciągać kuszę.
Agnieszka podeszła do Jędrka.
- Oj wstawaj!
- Nie widzisz, że cierpię!
Podała mu rękę i pomogła wstać.
- Idź do Igora, wstawi ci tego zęba. Tak, widzę że sobie go wybiłeś.
Jędrek poszedł w stronę budynku, cały czas trzymając się za żuchwę.
Tymczasem ten strzał wyszedł Hermi zdecydowanie lepiej, trafiła w tarczę.
- No, brawo! - pogratulowała jej Sylwia. - Uczysz się szybciej, niż Agnieszka.
- Słyszałam to! I ja w końcu też się nauczyłam!
- Tak, w końcu tak. - nie chciała się kłócić.
- Daj mi tę kuszę! - Miona podała jej broń.
Agnieszka strzeliła. Po chwili na plac spadł jakiś ptak.

(Zaznaczone miejsca z dużej litery, powtórzenie, brak przecinku)

- Mamy dzisiaj rosół! Naprawdę miałaś szczęście, trafić w ruchomy cel...
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko oddała kuszę Hermi.
- A gdzie ty wysłałaś Jędrka? - dziewczyny zaczęły rozmawiać w czasie, kiedy Mionka trenowała.
- Do Igora.
- Wielka jak brzoza, głupia jak koza. Wróci do nas z trzema rękami.
- Jakbyś go nauczyła dobrze strzelać, to nic by mu nie było. I odczep się od Igora.
Hermiona oddała strzał i wtrąciła się do rozmowy.
- Ale wy jesteście do siebie podobne.
- Bo my jesteśmy rodzeństwem, z Jędrkiem też. - powiedziała Sylwia.
- I wszyscy pracujecie w straży?
- Tata zawsze mówił, że policja to dobra ścieżka kariery.
Hermi spędziła na dziedzińcu jeszcze pół godziny strzelając z kuszy i gadając z dziewczynami.
- A czemu ty właściwie nie masz jeszcze odznaki? - spytała Agnieszka.
- Nie wiem, a powinnam mieć?
- Tak, zgłoś się po nią.
- Mam iść do komendanta?
- Powinnaś.
- A gdzie to jest.
- Zaprowadzę cię - zaoferowała Sylwia.

("Dziewczyny" z dużej, brak przecinka)

Przewodniczka zostawiła Mionkę przed biurem Vimesa i wróciła na dziedziniec. Hermiona zapukała do drzwi i weszła do środka, kiedy Vimes zobaczył jej przyozdobiony mundur, przyłożył dłoń do twarzy, a Hermi nie wiedziała, czy się śmieje, czy płacze.
- Powiedzieli mi, że mam się zgłosić po odznakę.
- Odepnij to śmieszne, różowe coś. Proszę.
Hermiona niechętnie odczepiła kokardki od pancerza, a Vimes podał jej odznakę nie patrząc w jej kierunku. Mionka wyszła z biura i zobaczyła przed sobą Rassilona.
- Jak tam? - Spytał.
- Dobrze. Zobacz, mam odznakę!
- To się przypina po drugiej stronie.
Zawstydzona szybko ją przepięła.
- Polećmy do Hogwartu chociaż na chwilę, tęsknie za zespołem. A, i co z Draco?
- Wszystko w swoim czasie, chociaż właściwie, to mogłabyś odwiedzić koleżanki.
 (Zaznaczone proponuje z dużej litery, powtórzenie, brak przecinka)

 Popełniłaś dokładnie takie same błędy, jak w poprzedniej notce, więc nie mam nic do dodania. Jedynie może tylko to, że tutaj pojawiło się więcej powtórzeń. Zobaczmy dalej.
Zdrada!

- Czekaj, James! Chcę jeszcze pogadać z Legolasem! - krzyknęła Hermiona zanim Rassilon zdążył odlecieć TARDIS (wyglądającym jak kiosk Ruchu) do Ankh-Morpork.
Właściwie, to dlaczego to zrobiła?, przecież Legolas "kolegował się" teraz z Alicją Spinnet (głupią pipą).
- Jak chcesz... Zaczekam w środku.
Nagle dało się słyszeć pukanie.
- Przepraszam, są Marlboro?
- Nie ma. - krzyknął James, a potem zwrócił się do Hermi. - Tylko krótko, chcę to szybko załatwić.
- Zaraz będę z powrotem - powiedziała dziewczyna.
- A "Rzycie na gorąco"?
- Też nie ma.
(Brak przecinka. Ja bym napisała tak o: "Właściwie, to dlaczego to zrobiła?", a po tym zaczęłabym nowe zdanie z dużej litery. Nie sądzisz, że tak jest lepiej? Nie mam pojęcia, czy to, że napisałaś "rzycie", to jest to błęd, czy po prostu napisałaś tak dla żartów, jednak zaznaczam na czerwono)

Hermi wysiadła i pobiegła szukać elfa, nie trwało to zbyt długo, kręcił się pod stadionem i gadał z... Cho Chang! Tą oklapłowłosą jędzą! 
- Legolas?
- Hermiona?
- Najpierw Alicja, a teraz to! 
Cho popatrzyła na nich dziwnie.
- Może ja już pójdę - powiedziała.
- Idź do Alicji! Załóżcie klub podrywania Legolasa!
Cho zostawiła ich samych.
- Ale my tylko rozmawiamy! Daj spokój, ty przecież ciągle gdzieś latasz z jakimś Edwardem albo Jamesem... A tak w ogóle, to nie chodzisz przypadkiem z Draco?
- Nie mieszaj to tego mojego Pierożka! To, że chodzę z Draco nie znaczy, że możesz mnie zdradzać z kim popadnie!
- Przecież ja z nią tylko rozmawiałem! I jak mogę cie zdradzać, skoro nie jesteśmy razem!
- Nie tłumacz się! Nie masz nic na swoją obronę!
(Zaznaczone proponuje z dużej litery, powtórzenia)
Hermiona odwróciła się na pięcie i odeszła. Postanowiła znaleźć Drakusia, niech ten elfi wypierdek zobaczy, jak to przyjemnie być zdradzanym!
- Hej Drakusiu!
Mionka rzuciła się "Pierożkowi" na szyję i pocałowała go namiętnie.
- Co u ciebie? - spytała chlopaka.
- No dobrze - był już cały czerwony, jak zawsze, kiedy chciał jej powiedzieć, że ją kocha.
- Ja też cię kocham! - pocałowała go raz jeszcze.
- No, to ja ciebie też - w końcu to przyznał!
Hermi odwróciła się, żeby zobaczyć, czy Legolas na nich patrzy. Patrzył! 
- Słyszałeś, że ten Loki to Salazar Slytherin? - chciała przerwać niezręczną ciszę.
- Tak? - Zdziwił się. - Wiesz, moja rodzina pochodzi od niego. - Kiedy rozmowa zchodziła z tematu miłości Malfoya do Hermi, chłopak od razu przestawał się rumienić.
(Brak przecinków, zaznaczone miejsca z dużej litery, powtórzenie)

- Tak jak rodzina Toma Riddle! Jesteś spokrewniony z Voldemortem? - Ach, ta dedukcja! Hermi czuła się teraz taka mądra!
- Jak widać tak, nic o tym nie wiem.
Mionka wpadła na pomysł wzbudzenia zazdrości w Draco.
- Wiesz, chodziłam z nim kiedyś...
- Wiem. - Dlaczego nie zrobił się czerwony? Dlaczego?
- A teraz chodzę z tobą. - powiedziała z uśmiechem.
Malfoy się zaczerwienił. Jest!
- To my chodzimy ze sobą? - spytał.
- A nie? - mina Hermi była groźna.
- A, no przecież, zapomniałem. Trochę mi się miesza, od sześciu godzin nie jadłem pierogów. - Kryzys zażegnany.
- Dobra, ja muszę już iść ratować świat przed moim byłym.
- Cześć.
(Duża litera)

Mionka udała się w stronę kioskotardis, kiedy nagle znikąd pojawiła się niebieska budka! Edward!
- Tęskniłaś za mną? - zapytał z uśmiechem, wychodząc.
- Pewnie! - Rzuciła mu się na szyje i pocałowała go odruchowo. Draco patrzył zdziwiony.
- Musimy powiedzieć Bondowi, że wróciłeś. 
- A gdzie on zaparkował? Nigdy nie wiem przez ten jego głupi obwód kameleona.
- Tamten kiosk.
- To co, znaleźliście relikwię?
- Wiemy, że jest gdzieś w Ankh-Morpork, udało się wkręcić Hermionę do straży i ustaliłem...
- Zostawić ci coś do zrobienia... polecimy z Hermioną do pani Cake.
Rassilon westchnął
- A rób co chcesz.
- Chodź Hermiono, mamy relikwię do znalezienia.
Miona i Edward wrócili do niebieskiej budki.
(Brak przecinka, powtórzenie, zaznaczone z dużej litery)

Tak, jak pisałam już wcześniej, popełniasz dużo błędów. Próbujesz pisać długie zdania, jednak nie udaje Ci się to i wychodzi zebrana masa słów, po których ciężko znaleźć jakikolwiek sens. Powtarzasz często te same wyrazy. Staraj się zastąpić je jakimiś innymi, to zawsze lepiej wygląda, a co najważniejsze, lepiej się czyta. Patrz z uwagą, czy nie zapomniałaś wstawić gdzieś przecinka. Niestety, ale nie mogę dać dużo punktów.
Liczba otrzymanych punktów: 10/30

Tematyka


Zebrałaś paru bohaterów z rożnych filmów i próbujesz stworzyć coś razem z nimi wszystkimi w rolach głównych. Powiem Ci, że jeszcze nigdy się nie spotkałam z czymś takim. Nie mam pojęcia za bardzo, o czym jest Twój blog, jednak jest oryginalny. Nie mam nic więcej do dodania.
Liczba otrzymanych punktów: 10/10

Punkty dodatkowe

Dokładnie przejrzałam Twojego bloga i niestety nie posiadasz żadnych dodatków. Opcjonalnie mogę dać parę punktów za to, że od czasu do czasu w rozdziale pojawia się obrazek pomocniczy.
Liczba otrzymanych punktów: 1/5

Podsumowanie

Otrzymana ilość punktów: 31

Maksymalna ilość punktów: 80

Ocena: Mierna
Według mnie jest to dobra ocena, zwłaszcza dlatego, że myślałam, że będzie gorzej. Proponuje zamówić ładny szablon oraz zwracać większa uwagę na to, co się pisze. Jeżeli skorzystasz ze wszystkich rad, gwarantuje, że Twój blog będzie o wiele milszy i estetyczniejszy. Jak na razie to tyle, pozdrawiam.

Głosuj (0)

Lukaszusia 15:53:05 7/08/2012 [Powrót] Komentuj



Bardzo dziękuję za ocenę, szczególnie za zaznaczenie błędów interpunkcyjnych, mam z tym straszny problem, po prostu jakoś nie czuję, gdzie te przecinki powinny być. Notki oczywiście są już poprawione. Te miejsca gdzie brakowało spacji to wina onetu, gdzieś tak w co trzecim rozdziale wyżera mi je i czasem po prostu nie wyłapię wszystkiego. Co do powtórzeń, to te w dialogach są celowe, myślałam, że w swobodnej wypowiedzi bohatera nie są błędami, a do "kuszy" nie udało mi się znaleźć synonimu innego niż "broń". Dzięki za ocenę i życzę miłego dnia.

PS: chyba zrobiłaś błąd z "nie estetyczne".
Agusia 19:43:56 7/08/2012
acbn26.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.9.111.26